| |
 |
 |
 |
|
{left-blocks}
|
 |
Szanowni Państwo! Jak nietrudno zauważyć, strona www naszego klubu uległa uszkodzeniu. Niestety rozmiary awarii są znaczne, a wykorzystany CMS przestarzały, przez co próby jego naprawy mogłyby okazać się zbyt czasochłonne lub wręcz nawet niemożliwe. W tej sytuacji najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie wdrożenie nowego CMS(nowej wersji strony) i przeniesienie na nią całego archiwum wiadomości. Oceniam, że prace powinny zakończyć się w grudniu bieżącego roku. Do tego czasu, strona będzie nadal aktualizowana, choć nawigacja utrudniona, a dostęp do niektórych działów niemożliwy. Proszę zatem o wyrozumiałość i cierpliwość.
Administrator Robert Jacek {center-blocks} |
|
|
| Poniższy artykuł ukazał sie 1999 roku na łamach Przeglądu Szachowego. Pomimo, że od tamtej pory upłynęło już 6 lat, to nic on nie starcił na aktualności! Zgodę na publikację wyraził zarówno wydawca miesięcznika "Przegląd Szachowy" jak i sam autor arcymistrz Michał Krasenkow. Serdecznie dziękujemy!
|
|
JAK PROMOWAĆ SZACHY? (cz.2)
am Michał Krasenkow
Niestety, nie jestem ani Korczakiem, ani Makarenką, ani Andrzejem Modzelanem, a jednak spróbuję dać dwa przykłady odpowiedniego (jak mi się wydaje) przedstawienia dzieciom w telewizji kombinacji szachowej. Z góry przepraszam za błędy pedagogiczne, jeżeli specjaliści znajdą je w tym przedstawieniu. W nawiasach umieściłem różne uwagi.
"Dzisiaj, drogi przyjacielu, pokażę ci kolejne cudo szachowe. I to nie byle jakie! Wiesz doskonale, która bierka na szachownicy jest najsilniejsza. Oczywiście, hetman! A która jest najsłabsza? Jasne, że pionek. Co prawda, i on czasami może zamienić się w hetmana, ale nie każdy pionek, i to niezmiernie rzadko, dostępuje takiego zaszczytu.
A czy widziałeś kiedyś, jak szachista sam, z własnej woli oddaje - poświęca - hetmana za pionka? Widziałeś? Na pewno tak! A jeżeli nie, to ja ci zaraz pokaże.
Ta pozycja powstała w roku 1953 w partii dwóch znanych rosyjskich arcymistrzów: Jurija Awerbacha i Aleksandra Kotowa. Jak widzisz, figury białych stłoczyły się wokół swojego króla, ale tak naprawdę wcale go nie bronią. Najważniejsze - nie bronią pionka h3! I w tym momencie czarne zagrały…"
1…Hh3!! (zostawić tę pozycję na tablicy demonstracyjnej na parę minut, aby utkwiła widzom w pamięci)
"No właśnie! Czarne oddają hetmana zaledwie za pionka i wyprowadzają biednego białego króla w czyste pole, na pożarcie głodnym czarnym figurom.
2.Kh3 Wh6 3.Kg4 Sf6 4.Kf5
I co teraz? Jak sądzisz, jak zamatować tego króla?" (pauza)
"W tym momencie czarne miały wspaniały ruch. Po ofierze hetmana powinny poświęcić jeszcze jeden "drobiazg" - skoczka - 4…Sg4!
Patrz, co teraz grozi: 5…Wf8 6.Kg4 Wg8 7.Kf5 Wf6X. Jeżeli król bije na g4, to od razu 5…Wg8, a jeżeli wieża lub pionek, to 5…Wf8 i po prostu mat!" (jak najkrótsze warianty! Żadnego wchodzenia w szczegóły w rodzaju 5.Sf4 itp.! Ciekawy widz sam to wszystko rozpracuje)
"Nie martw się, jeśli nie zauważyłeś ruchu 4…Sg4. Przecież arcymistrz Kotow też go nie zauważył! On zagrał
4…Sd7
Ta sama groźba - 5…Wf8. Ale teraz białe mają obronę
5.Wg5 Wf8 6.Kg4
I gdzie mat? Od razu nie widać. Na razie Kotow dal szacha:
6…Sf6 7.Kf5,
powtórzył pozycję:
7…Sg8 8.Kg4 Sf6 9.Kf5
Ale przecież jeżeli chcesz wygrać, nie możesz powtarzać tej samej pozycji trzy razy - wtedy przeciwnik może zażądać remisu. A Kotow chciał "przeskoczyć" kontrolny, czterdziesty ruch, po którym, jak już wiesz, w partiach turniejowych dostaje się dodatkowy czas na obmyślenie posunięć" (nie widzę możliwości uniknięcia tego ekskursu, bo jak inaczej wytłumaczyć powtórzenie posunięć przez czarne oraz bicie na d5? Przedstawienie przy okazji całego obrazu walki przy szachownicy jest, moim zdaniem, mimo wszystko pożyteczne, zaś "fałszowanie" przebiegu partii na pewno nie byłoby dobrym rozwiązaniem). "Więc, aby móc jeszcze raz powtórzyć pozycję i "zyskać" kilka ruchów, zabrał pionka d5.
9…Sd5 10.Kg4 Sf6
To już nie ta sama pozycja - nie ma pionka na d5!
11.Kf5 Sg8 12.Kg4 Sf6 13.Kf5 Sg8 14.Kg4
i teraz
14…Gg5
Co teraz chcą zrobić czarne? Po prostu odejść gońcem na e7, dalej dać szacha skoczkiem na f6 i zamatować białego króla - pamiętasz, tak samo, jak na początku. A białe, mając hetmana więcej, nic nie mogą zrobić - śmieszne, prawda?" (znowu nie wdajemy się w szczegóły, dotyczące 15.Ge3 itp.)
15.Kg5
"Król włazi dalej w legowisko wroga.
15…Wf7
Grozi 16…Wg7 17.Kf5 Wf6X lub 17…Se7X. Nie pomaga nawet bicie skoczkiem na f4.
16.Gh4
Jedyna obrona.
16…Wg6 17.Kh5 Wg7
Grozi 18…Wh6X, więc białe muszą grać
18.Gg5 Wg5 19.Kh4 Sf6
A teraz grozi mat na h5. Białe muszą oddać jeszcze jedną figurę.
20.Sg3 Wg3 21.Hd6 Wg6
Znowu grozi mat
21.Hb8 Wg8 i białe poddały się. Aby uniknąć mata, muszą oddać hetmana za wieżę, po czym to czarne będą miały figurę więcej. Za tę ładną partię arcymistrz Kotow dostał specjalną nagrodę"
(Teraz lub na końcu programu można jeszcze raz - już bez komentarza - pokazać widzom pozycję po 1…Hh3!!)
Drugi przykład jest chyba trudniejszy.
"Dzisiejsze cudo będzie z dziedziny końcówek. W grze końcowej głównym bohaterem staje się pionek - przecież może zamienić się w hetmana! Aby tego dokonać, warto poświęcić skoczka, gońca a nawet wieżę. Dzisiaj pokażę ci bardzo ładną końcówkę, w której czarne, mimo że ich pionki były jeszcze daleko pól przemiany, poświęciły gońca, aby je uruchomić.
Ta pozycja powstała w partii dwóch wybitnych graczy - Weselina Topałowa i Aleksieja Szirowa - na turnieju najlepszych szachistów świata w Linares w 1998 roku. Czarne, jak widzisz, mają dwa pionki więcej. To ogromna przewaga, i w 99% przypadków łatwo ją, jak mówią szachiści, zrealizować, to znaczy doprowadzić do zwycięstwa. Ale w tej pozycji jest jeden-jedyny ruch, który daje czarnym wygraną - i to ruch bardzo, bardzo niezwykły".
1…Gh3!! (pauza)
"No i jak, czy wszystko jasne? Widzę, że nie. No cóż, spróbujmy zorientować się, o co tu chodzi" (powrócić do pozycji sprzed 1…Gh3).
"Jak widzisz, biały i czarny gońce chodzą po różnych polach - biały po czarnych, a czarny, dla odmiany, po białych! To są tak zwane "różnobarwne" gońce. Widzisz - czarny goniec nie może ani przegonić białego, ani pomóc pionkowi d5 ruszyć do przodu. A jeżeli biały król stanie na e3, to czarne nie będą mogły zrobić nic. No na przykład: 1…Kd6 2.Kf2 Kc5 3.Ke3 Kc4 4.Gf6.
Dobrze byłoby przestawić króla na e4, ale jak? Przecież przeszkadza goniec, a jeżeli on po prostu odejdzie, to biały król zdąży na e3, na przykład 1…Gb1 2.Kf2 Kf5 3.Ke3.
I oto właśnie goniec poświęca swoje życie - 1…Gh3, aby zwolnić drogę dla swojego króla! Białe muszą zabrać gońca - przecież inaczej ich król, broniąc pionka g2, i tak nie będzie mógł daleko odejść" (tutaj, moim zdaniem, wystarczy ograniczyć się do tej uwagi, nie wymieniając wariantu 2.Kf2 Kf5 3.Kf3 Gg2 4.Kg2 Ke4, aby nie zaciemniać całego obrazu).
2.gh Kf5 3.Kf2 Ke4!
"I teraz pionek d5 może wreszcie ruszyć do przodu. Okazuje się, że czarne nie potrzebują ani gońca, ani pionka f6, aby wygrać partię. Ale oczywiście arcymistrz Szirow musiał wszystko dokładnie policzyć.
Jeżeli białe spróbują teraz zatrzymać czarnego króla - 4.Ke2 - to do przodu wyruszy trzeci pionek, który w wyniku ofiary gońca stał się wolny - 4…f5. Sprawdź sam, jak czarne w tym przypadku wygrywają przy pomocy swoich trzech pionków.
Topałow zabrał pionka f6 i oto co z tego wyszło:
4.Gf6 d4
Teraz biały goniec jest odcięty i do hetmana grozi dojść pionek a4. Białe więc muszą zagrać
5.Ge7
a wtedy do akcji wkracza król:
5…Kd3
Co teraz chcą zrobić czarne? Zagrać 6…Kc2, po czym pionek d4 będzie miał zielone światło. Białe spróbowały jeszcze temu zapobiec, grając
6.Gc5
ale wtedy nastąpiło
6…Kc4 7.Ge7
Białe muszą cały czas kontrolować pionka a4!
7…Kb3
I król jednak trafia na c2.
W tej pozycji białe poddały się. Popatrzmy, co mogło być dalej: 8.Ke2 Kc2 9.Ke1 d3. Grozi 10…d2, a więc białe muszą bronić się: 10.Gb4. I teraz następuje - co?" (pauza) "No oczywiście - 10…a3! Czarne pionki, niczym dwie nogawki, rozjeżdżają się w różne strony, a biedny biały goniec nie może rozerwać się, aby zatrzymać oba.
Tak zakończyła się ta partia. A teraz popatrz jeszcze raz na jej najładniejszy moment" (pokazać jeszcze raz pozycję po 1…Gh3!!)
Tak mógłby wyglądać "kącik kombinacji" (nazwijmy go umownie "Cuda szachowe"), stanowiący trzon programu telewizyjnego. Ale oczywiście program musi zawierać również opowieści o szachistach, relacje z turniejów, dowcipy i inne rzeczy. Do tego programu potrzebny jest dobry prowadzący, łączący w sobie zdolności szachisty, pedagoga i dziennikarza telewizyjnego. Takich osób mamy kilka.
Drodzy koledzy! Jeżeli Państwa zainteresował poruszony przeze mnie temat, proponuję dyskusję na łamach "Przeglądu Szachowego". Jeżeli razem opracujemy pomysł na ten program (czy to może być modyfikacja istniejącego "Grajmy w szachy", czy trzeba wszystko zaczynać od nowa?), będzie łatwiej znaleźć ludzi, którzy mogliby ten pomysł zrealizować. |
| 3298 odsłon | Powiązane linki:
JAK PROMOWAĆ SZACHY? (cz.1)
Powrót do spisu artykułów
|
Wydrukuj tę stronę |
|
|
 |
{right-blocks} |
|