Klub Szachowy Gryf Szczecin
70-552 Szczecin, al. Wyzwolenia 7/U11
NIP 852-23-92-463 REGON 812-621-802
Tel. 666-247-147 mail: klub@szachy.szczecin.pl
Konto bankowe: BOŚ Bank 82 1540 1085 2030 9140 0585 0001


   

MENU

   Strona główna
   Fotogaleria
   Informacje Różne
   Artykuły
   Partie
   Archiwum
   Wyszukiwarka
   Linki


ZAPOWIEDZI

   Turnieje Regionalne
   Turnieje Ogólnopolskie


WYNIKI

   Wyniki Turniejów
   4 Pory Roku


KSz Gryf Szczecin

   Lokalizacja Siedziby
   Przystąp do KSz Gryf!
   Szkolenie Zawodników
   Prasa o Nas
   Zarząd
   Statut
   Informacje Kontaktowe
   Mecenasi i Partnerzy
   Historia




Drodzy Internauci!
Pragniemy zaprosić was na nową stronę Klubu Szachowego Gryf Szczecin opublikowaną pod adresem www.gryfszczecin.org


17 marca rozpoczynają się Mistrzostwa Polski Juniorów do lat 16 i 18, które będziemy już relacjonowali na nowej www. Tam też znajdziecie zaległe relacje z ostatnio organizowanych zawodów.
Na nowej stronie zupełnie przebudowaliśmy sposób nawigacji (rezygnacja z menu bocznego), dzięki czemu strona jest w pełni kompatybilna z urządzeniami mobilnymi jak np popularne smartfony. Ponadto strona została przeniesiona na jeden z najlepszych serwerów dostępnych na rynku, dzięki czemu strony powinny otwierać się znacznie szybciej niż obecnie.
Stara strona będzie funkcjonowała do czasu przeniesienia archiwum wyników. To nasza historia, więc nie ma takiej opcji, abyśmy mieli je ot tak skasować.
Niestety jest to proces czasochłonny, gdyż dane muszą być przenoszone ręcznie i wymagają ponownego formatowania oraz sprawdzania poprawności działania odsyłaczy (np. wiele stron m.in. z wynikami przestało istnieć). Dopiero gdy proces ten dobiegnie końca, obecna domena www.szachy.szczecin.pl zostanie przekierowana na nową stronę.


Poniższy artykuł ukazał sie 1999 roku na łamach Przeglądu Szachowego. Pomimo, że od tamtej pory upłynęło już 6 lat, to nic on nie starcił na aktualności!
Zgodę na publikację wyraził zarówno wydawca miesięcznika "Przegląd Szachowy" jak i sam autor arcymistrz Michał Krasenkow.
Serdecznie dziękujemy!


JAK PROMOWAĆ SZACHY? (cz.1)


am Michał Krasenkow
W roku 1995 na Memoriale A.Rubinsteina rozegrałem jedną ze swoich najlepszych partii - z amerykańskim arcymistrzem Nickiem de Firmianem. Przypomnę ją szanownym Czytelnikom.

M.Krasenkow - N.de Firmian

Polanica Zdrój 1995

1.d4 Sf6 2.c4 e6 3.Sf3 c5 4.d5 ed5 5.cd5 d6 6.Sc3 g6 7.h3 Gg7 8.e4 0-0 9.Gd3 b5 10.Sb5 We8 11.0-0 Se4 12.We1 a6 13.Ha4 Gd7 14.Ha3 Hb6 15.Sc3 Sc3 16.We8 Ge8 17.bc3 Sd7 18.Gf4 Hc7 19.Wb1 Sb6 20.c4 a5 21.Sg5 Sd7 22.Gf1 Se5 23.Sf3 Sf3 24.Hf3 Wb8 25.We1! Gd7 26.Hg3 Gf8 27.Gd3 We8 28.Wf1 Ga4 29.h4 He7? (29...h5) 30.Gg5 Hc7 31.h5 Gg7 32.Gf4 Gf8 33.h6! He7 34.Gg5 f6 35.Gd2! Kf7 36.Wb1 Hc7 37.Gc3 Wb8 38.Wf1 Gd7 39.Hh4 Hd8 40.g4! f5 41.g5 a4 42.f4 Ge7 43.Hg3 Hc8 44.He1 Ha6 45.Ga1 Wg8 46.Hc3 Gd8 47.Wb1 (białe przystępują do gry na drugim skrzydle) 47...Ge7 48.Kf2 Ha7 49.Ke2 Ha6 50.Hb2 Ha7 51.Hb7 Wa8 52.Hb2 Wg8 53.Kd1 Hc7 54.Hb7 Wc8 55.Gc2!

diagram

W wyniku strategii białych czarne znalazły się w zugzwangu! Każdy ruch królem albo gońcem na ósmą linię (55...Ge8, 55...Gf8 itp.) przegrywa z powodu 56.Hb2. 55...Hd8 56.Hb2 Hf8 57.Hg7 Hg7 58.hg7 jest również beznadziejne. Czarne więc muszą wymienić hetmany, po czym ginie pion a4.

55...Hb7 56.Wb7 Ke8 57.Wa7 Gd8 58.Ga4 Ga4 59.Wa4 Gb6 60.Wa6! Wb8 61.a4 Kd7 62.a5 Gc7 63.Gc3 Kc8 64.Wc6 Kd7 65.Kc2 Kc8 66.a6 Kd7 67.a7 Wa8 68.Wa6 Kc8 69.Wa1! Gd8 70.Gf6 Kb7 71.We1! 1-0

Trudno mi w tej chwili opisać satysfakcję, jaką odczuwałem w końcowej fazie tego spotkania. Subtelne manewry, konsekwentne stworzenie i wykorzystanie przysłowiowych "dwu słabości", wreszcie zugzwang w środku gry - miałem z czego być dumnym. Ale… oklasków po zakończeniu partii nie doczekałem się. Znudzona przeciągającą się końcówką publiczność już dawno opuściła salę gry. Pozostało dwóch starszych panów, z których jeden zapytał drugiego: "Kto wygrał?"- i, uzyskawszy odpowiedź, rzekł: "No cóż, chodźmy teraz na piwo!".

Właśnie po tym epizodzie, oglądając pustą salę, zadałem sobie pytanie: "Po co właściwie gramy? I dla kogo?"

Ostatnio w szachowej prasie oraz na Internecie rozgorzała dyskusja o przywilejach tzw. "elity". Siergiej Mowsesian uważa za niesprawiedliwy system dobrze opłacanych "superturniejów", na które zapraszani są tylko gracze z najwyższym rankingiem, którzy, jak rzekomo udowodniły Mistrzostwa Świata FIDE w Las Vegas, wcale nie są lepsi od tzw. szerszej czołówki. Władimir Kramnik, operując danymi statystycznymi, odpowiada, że to nie jest prawda, że on i jego "elitarni" koledzy są jednak lepsi. Powstaje jednak pytanie: czy sponsorzy i organizatorzy turniejów są w stanie odczuć różnicę między grą, powiedzmy, Kramnika i tegoż Mowsesiana? Na pewno nie, bo, podobnie do tych panów z Polanicy, nie są w stanie zrozumieć nie tylko subtelności, ale i piękna szachowej strategii w ogóle.

W innych dyscyplinach sportu, na przykład w piłce nożnej lub tenisie, piękne zagrania są bardziej widoczne dla przeciętnego kibica. I to od razu odzwierciedla się nie tylko w ogólnej ilości zaangażowanych środków, ale i w ilości dobrze opłacanych zawodników - przecież znakomitego gracza widać od razu, i widać, że jest ich wielu.

Natomiast w szachach… W roku 1984 poznałem pewnego utalentowanego juniora z ówczesnego Leningradu, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wyróżniało go wspaniałe wyczucie pozycji, aktywna, energiczna, wręcz artystyczna gra, ciągłe poszukiwanie głębokich, niestandartowych rozwiązań. W tym samym stylu, ciekawie, twórczo, grał on przez 15 następnych lat. Wbrew temu, co napisał w "Szachiście" A.Filipowicz, to był (i jest) właśnie gracz z charyzmą! Tylko że nikogo to nie interesowało i nikt go nie zapraszał na superturnieje. Ranking miał niewystarczający, pochodził z "niewłaściwego" kraju, a na dodatek pokłócił się ze swą narodową federacją szachową. A po tym, jak ten zawodnik niespodziewanie zwyciężył w Mistrzostwach Świata FIDE, rozległy się głosy, że to był przypadek, że zawiódł system itd. Bo ten wynik zupełnie nie pasował do wizji działaczy, organizatorów, sponsorów itp.

W wizji tej, na której opiera się cała promocja szachów, ich naświetlenie w mediach, a więc i sponsorowanie, sama gra praktycznie nie istnieje. Istnieje kilka nazwisk: Kasparow, Karpow, Kramnik, Anand - właśnie tzw. "elita" - oraz cyfry: kategoria 17,18,19,20, "pierwsza (trzecia) głowa świata" (tego komicznie brzmiącego zwrotu zupełnie na serio używa się w relacjach z turniejów w prasie hiszpańskiej!) itp. Istnieje, oczywiście, w każdym kraju wątek "patriotyczny" - popieramy "naszych" (niestety, w czasie spotkania z De Firmianem jeszcze nie reprezentowałem Polski). Dokładnie w ten sam sposób można promować dowolną "dyscyplinę sportu", na przykład plucie do sufitu (mielibyśmy "pierwsze usta - a może płuca? - świata"). Byleby przy okazji nazwa sponsora pojawiła się w prasie obok jednego z tych wytypowanych nazwisk. Chalifman, Akopian, Nisipeanu, Mowsesian w tej wizji po prostu się nie mieścili - byli zbędni.

Spektakularne "tąpnięcie idoli" w Las Vegas, a jednocześnie ogólny kryzys sponsorowania szachów na świecie, stanie się, mam nadzieję, dobrą okazją do rewizji tego podejścia. Powinniśmy znaleźć i promować to, co właśnie odróżnia szachy nie tylko od plucia w sufit, ale również od piłki nożnej, tenisa itp. Są tutaj dwie możliwości:

Można promować szachy jako grę intelektualnych elit. Taki właśnie wizerunek stworzył sobie brydż. Cała oprawa turniejów brydżowych (atmosfera, stroje itp.) wskazuje na to, że to jest gra "dla wybranych", a więc umiejętność gry w brydża i jej sponsorowanie (które nie może być tanie) jest sprawą prestiżu każdego polityka i biznesmena. Niestety, szachy miały podobnie wysoki status jedynie w dawnym ZSRR. Po jego krachu zwyciężyła królująca na Zachodzie od stuleci "tradycja kawiarniana", według której zawodowy szachista to ten, kto gra w brudnej knajpie na groszową stawkę. Bardzo trudno jest zmienić ten obraz. Próby wprowadzenia obowiązku strojów wizytowych i tym podobnych "dziwactw" (między innymi w Koszalinie) spotykają się z chłodnym przyjęciem samych zawodników.

Pozostaje jedyna, aczkolwiek najtrudniejsza droga: promować szachy jako grę, głębię ich "pięknego i pasjonującego świata" (określenie D.Bronsteina). Ale jak odkryć ten świat zwykłym zjadaczom chleba: kibicom z Polanicy, milionerom z Warszawy, miliarderom z Nowego Jorku? Jak przyciągnąć do szachów rzesze ludzi? I kogo przede wszystkim przyciągać?

Na to ostatnie pytanie odpowiedź brzmi: przede wszystkim dzieci! To one są najbardziej podatne na każdą ciekawostkę, z zapałem rwą się do odkrycia każdej tajemnicy. Dlatego program edukacji szachowej, rozwijany m.in. w Gorzowie przez Andrzeja Modzelana, zasługuje na wszelkie uznanie i poparcie. Ale inicjatywy lokalne nie wystarczą. Potrzebny jest czynnik, który mógłby "posiać" ziarna zainteresowania w stosunku do szachów w skali całego kraju.

Takim czynnikiem musi się stać ogólnokrajowy program telewizyjny. Próby wprowadzenia takiego programu (ostatnio - "Grajmy w szachy" Stefana Gawlikowskiego) nie powiodły się, bo nacisk kładziono na treści edukacyjne, które trudno było wcisnąć w 15-minutowy program. Od edukacji jest co innego: książki, kółka szachowe, trenerzy. Telewizja powinna co najwyżej zachęcać do nauki, a przede wszystkim - pokazywać właśnie piękno szachów. Niestety, dzieci nie są jeszcze w stanie zrozumieć strategii (takie partie, jak moja z De Firmianem, wywołają u nich zainteresowanie dopiero później), ale ileż jest przykładów pięknych taktycznych zagrań! Problem polega na tym, aby w odpowiedni sposób, artystycznie je przedstawić. (cdn)


    6726  odsłon
Powiązane linki:
JAK PROMOWAĆ SZACHY? (cz.2)
Powrót do spisu artykułów

 Wydrukuj tę stronę Wydrukuj tę stronę
:: © 2003-2012 Klub Szachowy Gryf Szczecin ::